Uroki, wróżbiarstwo- moja historia

Wróżę od  10 lat. Co przyciągnęło mnie do ezoteryki, i sprawiło, że postanowiłem zająć się wróżbiarstwem i urokami? Żeby przybliżyć temat, muszę napisać całą historię.

Otóż zawsze byłem dzieckiem raczej nieśmiałym i wrażliwym. Miałem z tego powodu liczne problemy w szkole. Wiadomo, iż rówieśnicy lubią znajdować sobie obiekt kpin. Ja przez swój spokojny i empatyczny charakter właśnie takim byłem. Do tego dochodziły kłopoty w domu, oraz z bezdusznymi nauczycielami, którzy przyzwalali na nieodpowiednie traktowanie mojej osoby. Czas jednak leci, a ja musiałem nauczyć się życia.  Przestałem być chłopcem do bicia, zacząłem stawiać opór wszelkim przeszkodom. Można powiedzieć, że przeszedłem pewną transformację.  Oczywiście musiałem dużo nad sobą pracować, aby z nadwrażliwego dziecka stać się dorosłym, radzącym sobie z problemami. W pewnym momencie wydawało mi się, iż udało mi się osiągnąć to co chciałem- twardość bez względu na wszystko.  Ale tak nie było. Pewne rzeczy dziedziczy się w genach. Od zawsze byłem miłośnikiem natury, czułym na krzywdę ludzką. Moja twardość była tylko pozorem, w gruncie rzeczy w środku dalej byłem wrażliwy.

28

Dlaczego o tym pisze? Ponieważ tylko wrażliwi ludzie mogą wróżyć. Tego nie można nauczyć się. To trzeba po prostu czuć. Osoba będąca obojętna na cierpienie innych, nigdy nie będzie dobrym rytualistą. Pomimo, że były momenty, iż przeklinałem swoją uczuciowość- w tej chwili uznaje to za wspaniałą cechę.

 

A Tarotem i rytuałami zainteresowałem się w sposób przypadkowy. Jak już pisałem, był moment w którym wydawało mi się, że w końcu stłamsiłem swoją empatię, wrażliwość. Ale wiele rzeczy mi wtedy nie wychodziło. Przez zbieg okoliczności natrafiłem na artykuł opisujący historię kart Tarota. Bardzo mnie to zaintrygowało-  dowiedziałem się z niego, iż karty te nie są przypadkowe, były tworzone i udoskonalane przez wielu ludzi, i co najważniejsze czerpią  z wielu nurtów religijnych i filozoficznych. Nabrałem respektu do nich. Pamiętam swoją pierwszą wróżbę dla samego siebie, w czasie kiedy byłem w kropce. Nie bawiłem się wtedy w żadne układy, po prostu rozłożyłem karty i całym sercem chciałem je poczuć. Jak się okazało, chciały one  współpracować ze mną już od samego początku. Wyciągnąłem Umiarkowanie- idealnie pasujące do mnie w tamtej chwili. Kolejne wróżby również się sprawdzały. Ale sama sprawdzalność to jeszcze nic. Dosłownie czułem w sercu, jak karty do mnie przemawiają. Nie musiałem myśleć nad interpretacją. Wyciągając kartę, od razu wiedziałem o co chodzi. Po tylu latach od tamtego czasu, nadal doskonale rozumiem się z Tarotem. Wiem, że tylko odczuwając sercem można komuś pomóc i odprawić skuteczny urok miłosny.

 

Zaklęcie miłosne

Oto własne zaklęcie miłosne:

Oto czego będziesz potrzebować:

Czerwona świeca
Różowa  świeca
Suszona bazylia
Mielony cynamon
Dwa nasiona jabłoni
Fragment czerwone szmatki
Różowy kabel lub przędzy

Zbierz wszystko co trzeba i w czasie pełni księżyca stań przy ołtarzu.

Teraz weź dwa nasiona jabłek, i powiedz:

Przy świetle księżyca w pełni, sadzę nasiona naszej miłości.
Kiedy umieścisz nasiona w tkaninie posyp je bazylia i cynamonem.  Następnie pociągnij narożnik szmatki i zwiń wszystko razem, a potem obwiń to wszystko wokół różowej świecy powtarzając : „Niech tak będzie”

24